Blog > Komentarze do wpisu
Raj dla kobiet czyli co robić gdy w Dublinie pada

Kochani!


Niestety, ale czasem... pardon - często bywa w Irlandii tak, że ni z tego ni z owego pojawia się nad Tobą chmura i jakieś takie mokre coś zaczyna padać na Twoją głowę. Można się wtedy oddać jednemu z ulubionych sportów Irlandczyków - czyli po uprawiać shopping ;). Centra handlowe i pojedyncze sklepy czekają na klientów z otwartymi drzwiami. A Irlandzkie sklepy zachęcają jak zawsze ogromnymi promocjami na i tak już atrakcyjnych cenach oraz - często wydaje mi się, że większą różnorodnością i możliwością wyboru kolekcji i stylu niż sklepy w Polsce. Oprócz ubrań można skompletować sobie różnorakie wyposażenie domu - począwszy od różanej zastawy z której można pić herbatę na różanej kanapie pod różanym kocem - tak istnie w angielskim stylu do wszelakiej maści akcesoriów kuchennych, których wybór tutaj jest naprawdę ogromny :)

Jednym z wielkich - i chyba największym w Irlandii centrów handlowych jest Blanchardstown Shopping Center. Położone w Dublin 15, czyli po północnej stronie centrum handlowe jest takie, że hmm.... aż mnie nogi bolą ;) Wybór sklepów ogromny :) Każdy znajdzie coś dla siebie - od sklepów outdoor po naprawdę eleganckie butiki.

Do centrum najlepiej wybrać się z samego rana, bo niestety późnej mogą być "małe" problemy z parkowaniem. No i nie ma wtedy jeszcze tak dużo ludzi na zakupach, więc po centrum chodzi się o wiele przyjemniej.

A chodzić jest po czym! 180 sklepów, kino, 7000 miejsc parkingowych - a to wszystko na 9500 m2.

Moimi ulubionymi sklepami są oczywiście oprócz tych z ubraniami sklepy z akcesoriami gospodarstwa domowego. Gdy widzę wybór kolorowych foremek, obieraczek do warzyw w kształcie ziemniaka i ogórka, jajkowych kolekcji do potraw z jajek, wyboru zastawy stołowej w każdym kolorze i rozmiarze...ehhh jestem w siódmym niebie!

A tak swoją stroną to muszę wam powiedzieć, że teraz by mi się przydało takie sklepowe odstresowywanie - z dniem wczorajszym mój silnik w obiektywie 18-55 - czyli tym którym robię zdjęcia na tego bloga - wyzionął ducha :( Przeżywszy ze mną 3 lata poddał się i odmówił dalszej współpracy przy automatycznym ostrzeniu. Na szczęście zostało mi ostrzenie manualne, więc dopóki nie znajdę pracy robienie zdjęć będzie wymagało ode mnie trochę więcej wysiłku...

Pozdrowionka!

niedziela, 06 marca 2011, od-kuchni
Tagi: Dublin

Polecane wpisy

Komentarze
mopswkuchni
2011/03/07 10:30:27
Ale na zdjęciach nie pada :P Szkoda z tym silniczkiem...Ale znakomicie dajesz sobie radę bez niego.