poniedziałek, 20 czerwca 2011
Jezioro (pełne) Guinnessa

Kochani!

Mieszkanie w Irlandii ma sporo plusów. Jednym z nich jest możliwość zobaczenia jednego dnia różnych rodzajów krajobrazu. Począwszy od morskiego, poprzez górski skończywszy na zwykłym płaskim terenie przypominającym centralną Polskę. Dziś pokażę Wam trochę gór i wody - schowane wśród górskich szczytów, otoczone urwiskami i wrzosowiskiem Jezioro Guinnessa.


Wyświetl większą mapę

Z Dublina wyjeżdżamy dobrze znaną nam drogą N11 w kierunku Greystones, następnie odbijamy na drogę R755 prowadzącą do Glendalough i na wysokość Ashtown skręcamy w drogę R759 wiodącą do Sally Gap. Gdzieś pomiędzy górskimi szczytami i kolejnymi "wow" wyłaniają się zaparkowane przy drodze samochody. A więc my tez parkujemy i zmierzamy w kierunku wydeptanej na szczycie góry ścieżku prowadzącej w kierunku wielkich skał.

Po woli zza wzniesienia zaczynają wyłaniać się piękne widoki. Biegnąca zboczem góry droga, którą przyjechaliśmy, kolejne szczyty wzniesień Wicklow. Jest tu naprawdę pięknie. Zastanawiamy się dlaczego nie odkryliśmy tego miejsca wcześniej....

Jeszcze kilka kroków pod górkę. Spod nóg uciekają nam malutkie kamyczki i ciągle zastanawiamy się co nas czeka za kolejnym wzniesieniem. Na ten widok jednak nie byliśmy przygotowani - uśmiech na moje twarzy wyraża zachwyt tym niepokazywanym w przewodnikach miejscem. Tu jest po prostu pięknie!

Widoczne w dole jezioro Tay - zwane również jeziorem Gunnessa jest zachwycające. Ukryte pośrodku majestatycznych gór trochę przypomina mi Dolinę Pięciu Stawów... trochę. Jednak jezioro jest własnością prywatną - więc nie ma się co łudzić, że uda Wam się poleżeć na widocznym nad jeziorem białym piaskiem... Piasek zresztą też nie znalazł się tu naturalnie ;) Rodzina, której jezioro jest własnością przywiozła go tu w pewnym celu. Mianowicie jezioro widziane z góry przypomina kufel - pasek pozwolił na stworzenie na kuflu pianki - i tak oto powstał największy kufel słynnego irlandzkiego piwa ;)

Sláinte!
Ogr i Osiołek!

czwartek, 16 czerwca 2011
Drzwi Dublina

Kochani!


Dziś zapraszam Was na wycieczkę po Dublinie, a konkretnie w celu zobaczenia tak zwanych The Doors of Dublin - jednego z symboli tego miasta - kolorowych drzwi w stylu gregoriańskim. Ich historia zaczyna się około roku 1700, kiedy to w Dublinie - małym prowincjonalnym miasteczku Imperium Brytyjskiego, średnio zamożni katolicy uzyskali możliwość zostania kupcami. poskutkowało to rozrostem miasta do wielkości 2giego po Londynie w Imperium. Wtedy tez poza murami starego Dublina zaczęto budować gregoriańskie domy. Jednak nie od razu ich drzwi zaczęły nabierać barw.

Początkowo wszystkie były jednakowego koloru - białego. Pewna historia opowiadana przez przewodników mówi, że jednokolorowe drzwi doprowadziły do pasji jednego z pisarzy. Mianowicie George Moore - słynny pisarz, mieszkający obok innego słynnego pisarza - Oliviera St John'a Gogarty'ego pomalował swoje drzwi na zielono, aby pijany Gogarty nie mylił drzwi gdy wraca pijany do domu. Gogarty w odpowiedzi pomalował swoje drzwi na czerwono, aby uniknąć nocnych pomyłek ze strony pijanego Moora. I tak dwaj ekscentryczni Panowie rozpoczęli modę na kolorowe drzwi.

Prawda jednak jest o wiele mniej ciekawa :) George Moore nie był pisarzem nadużywającym alkoholu, a kolorowe drzwi powstały z powodu przepisów mówiącym o ścisłym przestrzeganiu zasad architektonicznych i zakazujących zmian w wyglądzie domów w stylu gregoriańskim. Mieszkańcy jednak pragnęli, aby ich domy się wyróżniały zaczęli, więc malować i ozdabiać wyszukanymi klamkami i kołatkami drzwi.

Drzwi stały się słynne za sprawą posteru powieszonego w oknie biura turystycznego na Piątej Alei w Nowym Jorku w czasie obchodów dnia świętego Patryka w 1970 roku. Ludzie przechodzący koło biura zatrzymywali sie aby podziwiać kolorystykę drzwi, a także wchodzili do środka pytać czy mogą dostać kopię. W ten sposób oto kolorowe drzwi stały się jedną z ikon Irlandii.

Pozdrawiamy!
Ogr i Osiołek :)

Tagi: Dublin
12:59, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Carlow

Kochani!

Jakiś czas temu z powodu przedłużających się terminów oczekiwania na NCT (przegląd) w Dublinie, postanowiliśmy przeprowadzić go w oddalonym o około 100 kilometrów Carlow. Jednak, nie będę Was zanudzała szczegółami technicznymi auta - przejdę do Ciekawszych rzeczy :)


Wyświetl większą mapę
Człowiek zamieszkiwał te tereny od tysięcy lat, jednak dopiero od około VII wieku pojawiają się wzmianki o Carlow. W dzisiejszych czasach to, 14 co do wielkości miasto Irlandii zaskakuje spokojem i ciszą. Kamienne domy, przeplatają się z irlandzkimi Pub'ami. Czasem minie nas samochód, częściej jednak można tu usłyszeć znajomy polski język...

Nogi kierują nas do położonego niedaleko centrum miasta kampusu. Uniwersytet Carlow to założona w 1793 roku uczelnia imienia Świętego Patryka. Ciekawa architektura i ogromne połacie zieleni zapewne przyciągają studentów, których jednak na terenie uczelni nie zastaliśmy - ale cóż - Niedziela ;).

Ścieżka okalająca kompleks i drobne detale przeniosły mnie na chwilę w klimat Alicji w Krainie Czarów. Niestety - z Carlow wygonił nas deszcz i obowiązki czekające w Dublinie. Jednak mam nadzieję, że jeszcze się tam pojawimy - nie mieliśmy okazji zobaczyć ruin zamku i starego cmentarza.

Pozrawiamy!
Ogr i Osiołek

Tagi: podróże
17:55, od-kuchni , Podróże
Link Komentarze (2) »
sobota, 11 czerwca 2011
Molo w Howth

Kochani!


Uwielbiamy spacery po molo. Szczególnie ciepłym letnim wieczorem, przy dźwiękach wiatru delikatnie łopoczącego w spuszczonych żaglach, stukaniu kadłubów jachtów, pokrzykiwaniu mew, delikatnych dzwoneczkach... Nic dziwnego, że molo w Howth przypadło nam do gustu.


Wyświetl większą mapę

Prowadzące do jednej z dwóch latarni zlokalizowanych w porcie jest miejscem gdzie często można spotkać spacerujących mieszkańców i turystów. Po jednej stronie molo zlokalizowany jest port, gdzie stoją jachty oraz cześć wspomnianych tutaj kutrów rybackich. Z drugiej strony widać z kolei kawałek klifowego wybrzeża o którym pisałam tutaj i część miasteczka.

Po dotarciu do połowy molo Waszym oczom ukaże się wyspa. Jest to Ireland's Eye - niezamieszkana wysepka na którą można dostać się jedną z kursujących na wyspę łodzi. My z powodu zbliżającego się deszczu z wyprawy zrezygnowaliśmy.

Na samym końcu docieramy do latarni. Jeszcze chwila na to aby popatrzeć w morze i można wracać do domu...

 


Pozdrawiamy!

Tagi: Dublin
19:16, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (5) »
niedziela, 05 czerwca 2011
Howth i zakupy

Kochani!

Dziś po raz kolejny zapraszam Was na Howth. Półwysep zauroczył nas do reszty, tak więc przygotujcie się bo to nie ostatni wpis :) Tym razem zabiorę Was w podróż nieco kulinarną i pokażę co na Howth można dobrego zjeść oraz zabrać do domu.


Wyświetl większą mapę

 

Zaczniemy od wizyty na skwerku niedaleko Harbour Road, gdzie w każdą niedzielę, możecie spotkać lokalnych producentów żywności i rękodzieła. Wystawcy mają asortyment bardzo podobny do tych z Dun Laoghaire, jednak można też spotkać wiele nowości. Ryneczek na Howth dostępny jest w każdą niedzielę i kusi zapachami oraz kolorami.

Kolejnym punktem jest Howth Cottage Market , którego wejścia strzeże popiersie rekina. Wiejski ryneczek na Howth na którym możecie zaopatrzyć się we wszelakiego rodzaju lokalne wyroby jubilerskie, przetwory, talerze, kubki oraz lecznicze maści nie jest tak kolorowy jako poprzedzające go stoiska z różnoraką żywnością, jednak również warto go odwiedzić.

Następnie warto zawrócić w stronę portu i udać się na spacer ulicą biegnącą wśród nadbrzeża gdzie cumują kutry rybackie. Możecie się tu natknąć na rozładunek ryb i czekające na to aż jakaś z tych ryb wpadnie z powrotem do wody foki. Foki z Howth są bardzo przyjazne i chętnie pozują do zdjęć :)

Poza fokami jednak nadbrzeże oferuje też coś dla miłośników statków maści wszelakiej. Można przyjrzeć się parkującym tu kutrom i popodziwiać wytrzymałość ludzi na nich pracujących.

Na koniec polecam Wam zajrzeć do jednego ze sklepów po drugiej stronie ulicy. Dostępne są tam świeże ryby poławiane w Irlandzkich wodach. Wybór jest ogromy, a jeśli macie ochotę można nawet kupić świeżego homara ;)

Pozdrawiamy!

Tagi: Dublin
19:18, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (12) »