czwartek, 28 lipca 2011
One Lovely Blog Award

Hej hej :)

Miło nam poinformować, że zostaliśmy wyróżnieni nagrodą One Lovely Blog Award przez Sukienkę w Kropki za które to wyróżnienie serdecznie dziękujemy! Ogr co prawda wszystkie łańcuszki od razu kasuje oraz pozbywa się ich bez mrugnięcia okiem. Ja jednak czasem się pobawię :) Postanowiłam więc, że i tym razem pociągnę łańcuszek tym bardziej, że autorka bloga z którego wyróżnienie do nas przywędrowało jest mi wirtualnie bliska i zawsze zostawia dużo swojego ciepła w komentarzach :)

 

Zasady zabawy:

Podziękuj i wklej na swoim blogu link blogera który przyznał Ci tę nagrodę.

Skopiuj i wklej logo na swoim blogu.

Nominuj szesnaście innych wspaniałych blogów (za wyjątkiem blogera który przyznał Ci nagrodę).

Napisz o sobie krótką notkę w siedmiu punktach.

Napisz swoim nominowanym komentarz aby dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji.

Siedem rzeczy o mnie:

  • Dawno, dawno temu w czasie gdy Shrek numer 1 święcił swoje kinowe tryumfy zapragnęłam być Fioną dla takiego jednego osobnika, który w każdej mierze nadawał się do postaci Ogra. Niestety, lub stety - przez swoje gadulstwo zostałam Shrekowym Osłem :)
  • Uwielbiam pochłaniać książki fantasy i również namiętnie je zbierać :)
  • Od jakiegoś czasu zabieram się za naukę hiszpańskiego jednak zawsze znajdą się rzeczy "ważniejsze"
  • Kocham dokarmiać wszelakiego rodzaju zwierzaki :) Kaczki i osiołki po spotkaniu ze mną zawsze musza się liczyć z tym że zaraz dostaną jakieś jedzonko, będą wygłaskane i obfotografowane
  • Jestem leniuszkiem i często jedyny porządek jaki mam to ten w plikach w komputerze
  • Odpoczywam gotując i zwiedzając nowe miejsca
  • Jestem uzależniona od blogowania ;)

I ostatnie ale nie najmniej ważne...

Nominowane blogi (kolejność przypadkowa bo wszystkie według mnie zasługują na pierwsze miejsce!):

Pendragon w Irlandii

Taita

Przeprowadzka do Dojczlandii

Australia CELE! NIE MARZENIA

Świat widziany oczami Mopsika

Dublinia

Edith na tropie

Spacery

Pełnoletnia

Mam nadzieję, że mi wybaczycie i zechcecie uchylić rąbka tajemnicy :)

Tagi: ogólnie
11:00, od-kuchni , Ogólnie
Link Komentarze (6) »
wtorek, 26 lipca 2011
Malahide

Witajcie!

Jeśli miałabym zdecydować które z przedmieść Dublina podobają mi się najbardziej zdecydowanie wybrałabym jedne z tych które leżą nad morzem. Każde z nich ma swój niepowtarzalny urok i klimat - niektóre to typowe rybackie przystanie pełne zapachu ryby i widoku kolorowych kutrów i sieci, inne z kolei to urocze żeglarskie mariny, które pozwalają odpocząć i wsłuchać się w dźwięk fal. Jeszcze inne przyciągają do siebie zabytkami lub pięknem przyrody. Malahide przyciągnęło nas do siebie zamkiem i zdecydowanie wpisało się na lite miejsc, które w Irlandii uwielbiamy.


Wyświetl większą mapę

Malahide to położone na północy przedmieścia stolicy Irlandii, znajdujące się w hrabstwie Fingal, zamieszkiwane przez około 13 tysięcy osób. Spacerując ulicami tego miejsca jednak nie wpadniecie na tłumy. Jest tu raczej spokojnie, kolorowo i bardzo żeglarsko.

Prawdopodobnie pierwsi ludzie byli na tym terenie już 6 wieków przed Chrystusem, jednak oficjalnie rozpoczęcie osadnictwa w Malahide to wiek XII, czyli początek panowania dynastii Talbotów nad tymi urokliwymi ziemiami. Dziś trudno uwierzyć, że to turystyczne i eleganckie miasteczko było jeszcze w XVIII i na początku XIX wieku ważnym ośrodkiem przemysłowym, w którym produkowano jedwab, bawełnę oraz olej z wątroby dorsza.

Nas spacer po Malahide wprawił w prawdziwą atmosferę wakacji. Na drogach panował względny spokój, świeciło słońce a w powietrzu czuło się relaksującą atmosferę wakacji. Nic dziwnego, że napotkany po drodze irlandzki pub przyciągnął nas niczym magnes...

Wejścia do portu strzegła leżąca syrena, nie przejmowała się jednak zbytnio otaczającym ją portowym zgiełkiem i chętnie przepuszczała zwiedzających. I całe szczęście, bo było co podziwiać. Jachty i łodzie motorowe stacjonujące w porcie Malahide są mega wypasione :) I co by nie było stwierdziłam, że zazdroszczę miejsca do życia mieszkańcom budynku wybudowanego dosłownie 50 metrów od portowego deptaka. Jednak później uświadomiłam sobie jaki piękny zapach musi się tu rozchodzić w czasie odpływu i szybko zmieniłam zdanie...

Dalszy spacer zaprowadził nas na piaszczystą plażę. Była ona pełna ludzi korzystających z pięknej pogody, chętnie korzystających z wodnych kąpieli oraz możliwości zrobienia grilla. My zdecydowaliśmy się na spacer wzdłuż brzegu. Co mnie przyjemnie zaskoczyło ta plaża jest pełna muszelek! Było ich tak dużo, że nie mogłam skupić wzroku w jednym miejscu.

Niestety znów trzeba było wracać do domu... Mam jedynie nadzieję, że niedługo wiatr znów zawieje nas w tamtą stronę :)

Pozdrawiamy!

Tagi: Dublin
19:13, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (5) »
środa, 20 lipca 2011
Zamek Malahide

Kochani!

W dzisiejszym zapraszam Was do cudownego zamku. Pomimo swojego sędziwego wieku - staruszek liczy sobie dobre 800 lat - utrzymany jest w świetnym stanie! Otoczony wszechogarniającą zielenią w ilościach przytłaczających nawet jak na Irlandię wydaje się być perełką wśród spotykanych na każdym kroku kamienistych rodowych siedzib. Zamek ten znajduje się na przedmieściach Dublina od strony północnej - zapraszamy do Malahide!


Wyświetl większą mapę

Do zamku dotarliśmy spacerkiem przez park od strony Dublin Road - to, co było dla nas pierwszym zaskoczeniem to właśnie ten park! Przyzwyczajeni do ułożonych i gładko przystrzyżonych irlandzkich parków z niewielką ilością drzew byliśmy mocno zdziwieni zastanym buszem. Wąska asfaltowa ścieżka prowadziła nas w stronę zamku wśród wysokich drzew i rozłożystych krzewów, jednak po dojściu prawie na miejsce powitała nas dobrze znana struktura Irlandzkiego parku - krótka trawa i nieliczne drzewa też mają swój urok!

Widziany z daleka wyłaniający się zamek wydaje się mały i bardzo symetryczny. Nie spodziewajcie się bajkowego pałacu i wież - zamek w Malahide posiada spokojną bryłę jednak ma w sobie pewną nutkę romantyzmu. Niestety nie znajdziecie we wpisie zdjęć z wnętrz zamku - jest tam kategoryczny zakaz robienia zdjęć.

Po uiszczeniu opłaty w zamkowej kasie na wyprawę po zamku zabiera Was elektroniczny przewodnik. Spacerując po komnatach wsłuchujecie się w płynące z sufitu opisy sal i historii zamku. Co ciekawe i zadziwiające zamek ten od roku 1185 do 1975 należał do jednej rodziny - Talbotów. Nadany razem z ziemiami i portem Malahide Richardowi Talbotowi przez króla Henry'ego II. Niestety ostatnia mieszkanka zamku - Rose Talbot - sprzedała zamek Państwu Irlandzkiemu w roku 1975 z powodu problemów z płynnością finansową. Rose wyjechała następnie do Australii gdzie bezdzietnie zmarła kilka lat temu.

Zamek obecnie jest udostępniony dla turystów przez cały rok. Nie jest jednak pusty - wspaniałe meble z XVII, XVIII, XIX i XX wieku zdobią każdą komnatę. To właśnie one sprawiają, że zwiedzanie Malahide ma swój urok - wystrój wnętrz sprawia, że czujemy się jak w prawdziwym zamku, w którym nadal zamieszkują ludzie a nie jak w typowym muzeum.

Jeśli wybierzecie się do Malahide nie zapomnijcie o tym, że możecie się natknąć na ducha ;) Zamek jest podobno nawiedzany przez kilka zjaw - w tym Lord Galtrin który zginął w boju w dzień swojego wesela lub klasyczna Biała Dama która przechadza się czasem głównym holem zamku...

Pozdrawiamy!
Ogr i Osiołek :)

22:15, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 lipca 2011
Ulica Grafton

Witajcie!

Jeśli byliście już w Dublinie to na pewno znacie ulicę o której mam zamiar napisać - jeśli nie to na pewno ją odwiedzicie! Na mapie poniżej zaznaczyłam 400m ulicy, które jest deptakiem i ciągnie się od parku Saint Stephen’s Green do Uczelni Trinity College.


Wyświetl większą mapę

Właśnie ten deptak jest najgwarniejszą ulicą Dublina i jednocześnie jedną z dwóch ulic stolicy Irlandii na którą wybierają się wszyscy miłośnicy dokonywania zakupów. Niezależnie do pory dnia na Grafton Street kwitnie życie, dlatego też przejście tych 400 metrów nigdy nie należy do szybkich. Nic więc dziwnego, że w 2008 roku ulica Grafton znalazła się na 5tym miejscy najdroższych ulic świata z ceną 5621 Euro za m2.

 

Jednak przejście przez Grafton street zdecydowanie różni się od przejścia innymi ulicami Dublina. I wcale nie chodzi tu o ciągle obecnych ludzi, ilość ekskluzywnych butików czy szeroki wybór sklepów z pamiątkami. Indywidualnego uroku dodają temu deptakowi kwiaciarki oraz artyści. Dzięki temu ulica nabiera swoistego wyrazu, można się w nią wczuć i zrozumieć. Czasem są to śpiewający artyści, innym razem Pan rzeźbiący w piachu. Czasem spotkasz tu mima lub małe dziewczynki popisujące się swoimi umiejętnościami w tańcu irlandzkim.

O Grafton Street śpiewała też Dido :)

Tak więc pamiętajcie koniecznie, będąc w Dublinie wstąpić na ten deptak. Podziwiając stare kamienice, przyglądając się występom artystów czy kupując kwiaty odkryjecie, że Dublin też może być piękny i kolorowy.

Pozdrawiamy!

Tagi: Dublin
13:00, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (2) »
czwartek, 14 lipca 2011
Zalew Poulaphouca

Kochani!

Dziś zabieramy Was na wycieczkę nad kolejny zalew. Znajdujący się niedaleko Dublina, około 30 kilometrów w kierunku południowym zalew Poulaphouca jest położony w bardzo przyjemnym otoczeniu gór Wicklow. Założony w latach 1930-1940 na rzece Liffey jako kolejny zbiornik mający zaopatrywać w wodę mieszkańców Dublina.


Wyświetl większą mapę

Na pewno teraz zastanawiacie się skąd wzięła się ta dziwna nazwa zbiornika, a ja powiem Wam, że nie jesteście pierwszymi :). Poulaphouca oznacza tyle, co Jama Goblina, tak więc i tutaj Irlandzki folklor miał bardzo duży wpływ na nazewnictwo. Na szczęście istnieje również łatwiejsza do zapamiętania nazwa tego miejsca - Jeziora Blessington - nazwa zapożyczona od miasteczka, przy którym zbiornik się znajduje.

Z daleka zalew kusi pięknym kolorem wody i jasnymi plażami. To jak na jezioro bardzo niecodzienny widok na zielonej wyspie. Niestety dotarcie do jednej z plaż rozwiewa wszelakie nadzieje - woda jest tu klasycznie brunatna a dno typowo kamieniste.

Jednak nie zraża to spotkanych nad jeziorem ludzi. Nieczęsto zdarza nam się nad jeziorem w Irlandii spotkać rybaków lub entuzjastów grilla i opalania. Tutaj nam się to udało. Widocznie nie taka straszna ta Jama Goblina jak ją malują...


Oczywiście dla mnie nie było by wycieczki gdybym na swojej drodze nie spotkała przyjemnie wyglądającego Osiołka :)

Do napisania!

poniedziałek, 11 lipca 2011
Brownshill Dolmen

Witajcie!

Dziś chciałabym przedstawić Wam kolejny fragment starożytnej, kamienistej Irlandii. Grobowców portalowych, czy też, jak kto woli dolmenów jest tutaj sporo i każdy jest na swój sposób uroczy. O ile oczywiście o kupce kamieni, leżącej najczęściej gdzieś pośrodku pola, na którym diabeł mówi dobranoc można powiedzieć: "jesteś urocza". Okazuje się, że można...


Wyświetl większą mapę

Grobowiec portalowy Brownshill znajduje się niedaleko Carlow i jest ciekawym okazem nawet na skalę europejską. Mianowicie głaz, który przykrywa całą konstrukcję waży około 150 ton i jest najcięższym głazem nakrywającym dolmen w całej Europie.

Jego powstanie jest datowane na 4000-3000 lat przed naszą erą. Mimo to trzyma się całkiem nieźle. Znany również jako Kernanstown Dolmen nigdy nie został rozkopany i zbadany dokładnie przez archeologów. Jednak zapewne jak w innych tego typu miejsca zapewne w czasie wykopalisk odnaleziono by ślady pochówku, ceramiczne naczynia, ozdoby oraz inne grobowe artefakty.

Atmosfera panująca wokół takich miejsc jest wciągająca. Mogę Was zapewnić, że jeśli zobaczycie swój pierwszy Dolmen, szybko zaczniecie szukać następnych. Będziecie zastanawiać się w jaki sposób 5 tysięcy lat przez naszą erą ludzie byli w stanie zbudować tak imponujące grobowce. Czy służyły do czegoś innego poza rytualnymi pochówkami i skąd starożytni mieszkańcy naszej planety czerpali inspirację.

Widziane w pełnym słońcu, wieczorem, nocą, w czasie deszczu czy porywistego wiatru próbują opowiedzieć nam swoją historię. Pytanie czy potrafimy ich słuchać?

Pozdrawiamy,
Ogr i Osiołek!

Tagi: podróże
19:37, od-kuchni , Podróże
Link Komentarze (6) »
wtorek, 05 lipca 2011
Wzgórze Killiney

Witajcie!

Dziś chcielibyśmy przedstawić Wam górujące nad południowym Dublinem, zamieszkiwane przez wiele sław, urokliwe wzgórze Killiney.


Wyświetl większą mapę

Jeśli szukacie miejsca w którym można odpocząć na łonie natury, wybrać się na lekko forsowny spacer, po wspinać się na skałach, po wpatrywać się w morze/góry/miasto, pojeździć rowerem górskim lub po prostu być szczerze polecam Wam wyprawę na Killiney Hill.
Wznoszące się na 153 metry wzgórze leżące nad samym morzem Irlandzkim zapewnia zapierające dech w piersiach widoki na zatokę Dublińską oraz cały Dublin. Nieważne, o jakiej porze dnia lub nocy postanowicie się tu wybrać - możecie być pewni swojego bezpieczeństwa - wzgórze leży w najbezpieczniejszej części stolicy Irlandii.

Nic więc dziwnego, że swój dom ma tutaj Bono z U2, a lokalny zamek zamieszkuje słynna irlandzka piosenkarka Enya.

Wzgórze można zdobyć z kilku stron, jedna z nich prowadzi przez wysokie skały. Zapewne zachęcą do wspinaczki nie jednego zapaleńca.

Podobno w przejrzysty dzień można zobaczyć ze wzgórza góry Walii - nam jednak nigdy się to jeszcze nie udało...

Na samym szczycie wzgórza stoi Obelisk. Wybudowany w 1742 roku przez lokalnego właściciela ziemskiego Johna Mapasa. Był to element walki z biedą.

Pozdrawiamy,
Ogr i Osiołek

Tagi: Dublin
22:27, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (3) »
sobota, 02 lipca 2011
Ballymacdermot - kamienny grobowiec

Witajcie :)

Długo nas tu nie było z powodów różnych. Jednym z nich była strasznie męcząca aczkolwiek przyjemna wizyta w Polsce. Jednak nie o Polsce będę pisać - bynajmniej nie dziś... Dziś zapraszam Was na wycieczkę do naszego pierwszego kamiennego kręgu. Krąg odwiedziliśmy przypadkiem i przypadkiem go też znaleźliśmy. Ustalając trasę zobaczyłam zdjęcie kręgu na Maps Google - niestety zdjęcie było przesunięte tak, że GPS podczas wycieczki punkt trasy wykrzyczał w szczerym polu. Na szczęście znak postawiony 500 metrów dalej skierował nas w odpowiednie miejsce. Poniżej zamieszczam mapę z poprawnie zamieszczonym punktem - tak gdyby ktoś chciał się wybrać i nie chciał błądzić :)


Wyświetl większą mapę

Kamienny grób Ballymacdermot jest położony w pięknym miejscu - połowy wzniesienia, przy wąskiej drodze z widokiem na wzgórza i doliny Hrabstwa Armagh.

Sam grobowiec jest datowany na 3500 a 5500 lat Przed Naszą Erą. Składa się z kamiennego kręgu - korytarza oraz trzech komnat pogrzebowych. Został on otwarty w 1816 roku przez lokalnego właściciela ziemskiego i wtedy też odnaleziono w komnatach pozostałości kilku kości.

Dziś w całości udostępniony do zwiedzania, zaprasza i oferuje atmosferę tej kamienistej i starej Irlandii.

Pozdrawiamy!
Ogr i Osiołek