piątek, 13 maja 2011
Grobla Gigantów

Kochani!

Jest to jedno z miejsc, o którym na pewno przeczytacie w każdym przewodniku i wielu artykułach o Irlandii. Jedna z częściej odwiedzanych za wyspie atrakcji przyrodniczych. Czy na pewno warta aż takiej uwagi? Ja osobiście bym tego nie powiedziała...
Zapytacie dlaczego?
Wybierając się na wycieczkę w miejsce wychwalane na prawo i lewo, opisywane w każdym przewodniku i informatorze turystycznym, zachęcające pięknymi zdjęciami spodziewałam się pięknych i zachwycających bazaltowych formacji, które oddadzą piękno i urok legendy z nimi związanej. Zastałam za to kilka szarych kamyków podczas pogłębiającego się odpływu w nieciekawym świetle.


Wyświetl większą mapę

Zdążyliście pewnie zauważyć, że ciężko mnie rozczarować jakimś miejscem. W każdym staram się odnaleźć odrobinę piękna i charakteru. Niestety Grobla Olbrzymów okazała się mocno przereklamowana....

Jednak droga do samych kolumn była przyjemna, choć męcząca. Zobaczyliśmy nietypowe jak na Irlandię wybrzeże, bardziej przypominające Wielki Kanion przeniesiony gdzieś do Europy i pomalowany na zielono z czerwonymi przebłyskami, niż standardowe Irlandzkie urwiska...

37 tysięcy kolumn bazaltowych uformowanych podczas erupcji wulkanicznej jakieś 50-60 milionów lat temu. Według starej irlandzkiej legendy zostały tu postawione przez Finna MacCumhailla, irlandzkiego olbrzyma który pragnął zmierzyć się ze swoim Szkockim odpowiednikiem. Niestety jak to w życiu bywa okazało się, że przeciwnik przewyższał naszego śmiała wielokrotnie. I jak zwykle pojawia się na tym etapie pomoc kobiecej ręki i geniuszu ;) Mianowicie przebiera ona za małe dziecko swojego męża, który uciekł od Szkockiego olbrzyma w obawie o przegraną w walce. Olbrzym Szkocki widząc tak duże dziecko uzmysławia sobie ogrom jego "nieobecnego" ojca i ucieka do Szkocji burząc za sobą drogę...

Jeśli spodobała się wam Giant's Causeway wiedzcie, że podobne formacje skalne możecie znaleźć też w Szkocji (UK), Kalifornii ( USA), oraz w Lubaniu w naszym rodzimym kraju :)

Pozdrawiamy!

poniedziałek, 09 maja 2011
Klify na Howth

Witajcie!


Uwielbiam klifowe wybrzeża. Co prawda są niebezpieczne, strome, łatwo mogą ulec zniszczeniu ale to właśnie jest w nich piękne :) A. co prawda zawsze odciąga mnie od klifu, boi się, że stanę za blisko albo akurat kawałek klifu się urwie, ale pragnienie zobaczenia tego co w dole oraz oczywiście pragnienie zrobienia kolejnego zdjęcia jest silniejsze :)


Wyświetl większą mapę


Dzisiejsze zdjęcia pochodzą z niedawnego wypadu na Howth. Otoczony on południa i wschodu pięknym klifowym wybrzeżem półwysep Howth to jedna z droższych dzielnic Dublina i miejsce zamieszkania wielu sławnych osób. Na Howth mieszka wielu Irlandzkich polityków oraz pisarzy a także członek zespołu U2 oraz kobieta z cudownym, porywającym głosem - wokalistka The Crannberries.

Jesli wybieracie się na klifowy spacer koniecznie zabierzcie ze sobą sportowe buty! Ścieżka jest wąska, miejscami stroma, schowana pomiędzy kwitnącymi obecnie żarnowcami. Czasami schodzi nad sam brzeg klifu. Na końcu ścieżki czeka na Was chwila wytchnienia z widokiem na wybrzeże południowego Dublina.

 

Na tych niezbyt wysokich urwiskach swój dom ma wiele nadmorskich ptaków. Czasem można spotkać tu także wesołe foki. Ale o tym innym razem :)

Pozdrawiamy!

czwartek, 05 maja 2011
Killybegs

Witajcie!

Dziś znowu przenosimy się nad ocean. Słynny na całej Zielonej Wyspie, opisywany w przewodnikach, bardzo wydajny port rybacki w Killybegs. Zawitaliśmy do niego przypadkiem. Zachęciły nas ogromne stojące w porcie kutry rybackie i brak typowego dla takich portów zapachu starej zanęty i nie do końca świeżej ryby.


Wyświetl większą mapę

Położony w hrabstwie Donegal port słynie ze świeżych ryb i obecnych zawsze w porcie ogromnych kutrów rybackich. Podobno latem można się tu natknąć na festiwal w czasie, którego mieszkańcy dziękują za udane połowy. My niestety w Killybegs byliśmy wiosną...

Nie udało nam się także załapać na świeżą ani wędzoną rybkę prosto z nadbrzeża. Poobserwowaliśmy jednak ogrom obecnych w porcie statków i wyobraziliśmy sobie ciężką pracę rybaków.

Port specjalizuje się w połowach makrel i śledzi. Ryby poławiane przez kutry z Killybegs wysyłane są następnie do wielu regionów świata w tym Afryki, Środkowego-Wschodu i Europy. Jak widać zresztą na poniższym zdjęciu w Killybegs można spotkać nie tylko wielkie nowoczesne kutry, ale także zobaczyć ślad dawnych czasów i małe łódki nadszarpnięte zębem czasu...

Pozdrawiamy!

Tagi: podróże
16:05, od-kuchni , Podróże
Link Komentarze (4) »
wtorek, 03 maja 2011
Zamek Monea

Witajcie!


Dziś znowu zapraszam na wycieczkę do zamku. Tym razem będzie to jeden z bardziej typowych dla Irlandii zamków - położony gdzieś pośrodku pola, na wpół zniszczony, dawno opuszczony, lecz wciąż pamiętany. Zapraszam do Monea Castle w hrabstwie Fermanagh w Irlandii Północnej.


Wyświetl większą mapę

Zbudowany w 1618 roku przez Szkoda - Malcolma Hamiltona, kilaka lat przed jego naminacją na Arcybiskupem Cashel. W 1622 dobudowano do zamku mury obronne. Niestety w roku 1641 Irlandzka Rebelia zaatakowała zamek, przywódca ataku Rory Maguire zabił podczas ataku 8 protestantów. Kolejne losy zamku też nie były zbyt przyjemne. Przejęty w 1688 przez Gustava Hamiltona po niedługim czasie znów został bez opieki. Gustav umierając w 1691 osierocił żonę i dzieci. Żona musiała sprzedać zamek w 1704 roku. Kilka dekad później zamek Monea został zniszczony w wyniku pożaru i trwale opuszczony.

Pisząc o zamku nie mogłabym oczywiście zapomnieć o najciekawszej rzeczy, która mnie tam spotkała. Na polu niedaleko wejścia do zamku Monea pasło się stado uroczych osiołków. Podbiegły do nas tak szybko jak ja do nich - a kto mnie zna wie jak szybko potrafię biegać jak zobaczę osła ;). Osiołkom bardzo smakował chleb, który mieliśmy ze sobą :) Tak więc jeśli planujecie wizytę w Monea Castle nie zapomnijcie zabrać smakołyków!

Pozdrawiamy!

 

Tagi: podróże
13:53, od-kuchni , Podróże
Link Komentarze (9) »
piątek, 29 kwietnia 2011
Góry Donegalu

Kochani!

Nie są majestatyczne, wysokie, pokryte śniegiem, niedostępne i straszne. Nie mają w sobie nic z ogromu Tatr czy wszechogarniającej zieleni Bieszczad. Ale jedno mogę o nich powiedzieć są niezwykle urokliwe.

Nie zwiedziliśmy ich dokładnie, byliśmy jedynie przejazdem, jednak wiem że z chęcią bym tam wróciła. W szczególności aby zobaczyć najwyższy szczyt Gór Donegal - górę Errigal. Jest to wznoszący się na 752 m n.p.m szczyt w kształcie piramidy. Niestety nasza droga nie obejmowała okolic góry dlatego nie ma jej na moich zdjęciach. Poniżej w przybliżeniu nasza trasa


Wyświetl większą mapę

W górach spotkacie stada owiec, niezliczone ilości górskich strumieni oraz opuszczone kamienne domy.

Czasem zza gór wyłoni się spokojne jeziorko z otaczającą je małą osadą. Takich widoków w tych górach jest niewiele, ale z pewnością są jednymi z piękniejszych.

Góry Donegal na pewno piękniejsze będą jeszcze jesienią, gdy zakwitną wrzosy. Jaka szkoda, że mieszkamy tak daleko...

Pozdrawiamy!
Ogr i Osiołek

Tagi: podróże
11:29, od-kuchni , Podróże
Link Komentarze (9) »
środa, 27 kwietnia 2011
Zamek Dubliński

Witajcie!


Jeśli miałabym wybrać obiekty, które najbardziej lubię zwiedzać byłyby to chyba zamki. A zdecydowanie zamki, stare dwory i pałace. Wydaje mi się, że tą miłość zaszczepiła mi gdzieś za młodych lat mama i reszta rodziny opowiadająca o starych polskich i rodzinnych dziejach... Tak więc, dziś zabieram Was ze mną w podróż, po Zamku w Dublinie!

 

 


Wyświetl większą mapę

 

Zbudowany w latach 1204-1224, prawdopodobnie w miejscu niegdysiejszej warowni Wikingów zamek nie sprawia wrażenia tak mocno starego. Jest to zapewne spowodowane faktem iż w 1684 roku spłonął on prawie całkowicie i został odbudowany. Z dawnego zamku przetrwała jedynie kamienna wieża - Record Tower.

Zamek był do 1922 roku, czyli odzyskania niepodległości przez Irlandię był siedzibą angielskich wice-królów. Irlandia aktualnie spodziewa się na zamku odwiedzin kolejnego Brytyjskiego monarchy - Królowej Elżbiety II podczas jej majowej wizyty. Będzie to pierwsza oficjalna wizyta brytyjskiego monarchy od czasów odzyskania przez Irlandię niepodległości.

Spacerując po zamkowych salach nie czuć chłodu ani echa minionych pokoleń. Przewodnik nie zwraca uwagi na błyskające w około flesze z aparatów trzymanych w japońskich rękach. Delikatnie opowiada irlandzki dramat rozgrywający się za tymi murami. Wiele lat okupacji i grabieży wyspy, wiele decyzji zapadało właśnie w tych salach.

Po drodze mijamy też salę tronową z ustawionym w niej tronem, na którym prawdopodobnie zasiadł Wilhelm Orański po zwycięstwie w Bitwie nad Boyne.

Zwiedzanie kończymy w podziemiach. Odkopanych całkiem niedawno przez archeologów pozostałościach po spalonym wcześniej zamku. Zostawionych na zapomnienie...

Pozdrawiamy!

Tagi: Dublin
15:26, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (5) »
piątek, 22 kwietnia 2011
Wesołych Świąt!

Kochani!

Chcielibyśmy Wam życzyć wesołych, pogodnych rodzinnych Świąt Wielkanocnych. Niech w te Święta spełnią się wasze marzenia a serduszka będą pełne miłości. Aby nigdy na Waszych twarzach nie brakowało uśmiechu a w ustach dobrego słowa. I przede wszystkim, aby wszystkie plany wakacyjno-podróżnicze spełniły się, tak jak sobie tego kochani czytelnicy życzycie.

Wesołego Alleluja!
Ogr i Osiołek :)

Tagi: ogólnie
20:17, od-kuchni , Ogólnie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 kwietnia 2011
Molo w Dun Laoghaire

Witajcie!


Dziś zabiorę Was w miejsce, gdzie uwielbiamy spędzać wolne chwile spacerując. Miejsce zwykłe, a jednocześnie magiczne. Szczególnie piękne latem, ciepłymi wieczorami gdy na spacery zdążają tu całe rodziny, pojedynczy ludzie biegają z psami na smyczach a to wszystko przy delikatnej morskiej bryzie w świetle zachodzącego słońca.
Witajcie na molo w Dun Laoghaire kochani!

 


Wyświetl większą mapę

Mola w zasadzie są dwa. My zawsze odwiedzamy to wschodnie czy East Pier. Długie na około 1300 metrów, granitowe molo zamyka port w Dun Laoghaire od południowego-wschodu.

Budowa mola miała miejsce pomiędzy 1817 a 1823 rokiem. W 2008 roku zostało ono zaś odnowione i w tej wersji możecie zobaczyć je moich zdjęciach.
To co najbardziej mnie tu urzeka to stojąca po środku mola ażurowa altanka. Wygląda jakby została tu przeniesiona z zupełnie innego świata, ale dzięki niej spacer po molo nabiera blasku.

Jeśli będziecie kiedykolwiek mieli ochotę przespacerować sie po molo w Dun Laoghaire najlepiej wybrać się w czasie ciepłego, letniego wieczoru. Poczujecie wtedy na twarzy delikatny powiew wiatru a do waszych uszu dopłynie cudowna muzyka wygrywana przez jachtowe dzwoneczki. Gdzieś zaśmieje się dziecko lub minie Cię nastolatka na rolkach. Czasem spotkasz uśmiechniętych staruszków wciąż trzymających się za ręce a czasem zobaczysz małe dziecko niezdarnie stawiające tutaj swoje pierwsze kroki.

Pozdrawiamy!

 

poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Miasteczko Wicklow

Cześć!


Piękna, słoneczna pogoda zawiodła nas w niedzielę do oddalonego o około 40 kilometrów na południe od Dublina nadmorskiego miasteczka Wicklow. Założone około 795 roku przez Wikingów miasto, jest aktualnie stolicą hrabstwa Wicklow - ostatniego z ustanowionych hrabstw. Miasteczko od samego początku wita nas spokojem i rozleniwieniem. Nawet drobne prace w porcie przy kutrach rybackich nie psują tego nastroju. Delikatny powiew wiatru i szum pięknej, przejrzystej morskiej wody w otoczeniu widzianych w oddali szczytów gór Wicklow nadaje miastu unikalny i piękny charakter. Ale zacznijmy od początku...


Wyświetl większą mapę

Droga z Dublina do Wicklow jest prosta i szybka. Przez cały czas kierujemy się drogą N11 na południe w kierunku Wicklow/Wexford. Droga jest szeroka, dwupasmowa dla każdego z kierunków i pusta. Zastanawiamy się ile osób decyduje się dojeżdżać codziennie z Wicklow do pracy w Dublinie. Ostatecznie nie ustalamy jednej wersji.
Po przejechaniu wąskich, starych uliczek miasteczka zatrzymujemy się niedaleko morza. Jak się okazuje - przy porcie. A tam pomimo niedzieli praca wre. Do portu wracają rybackie kutry, wszędzie czuć zapach ryb i starej przynęty. Uciekamy stamtąd jak najprędzej.

Kierujemy się na widoczne w oddali pokryte czarną farbą stare armaty. Armaty są wycelowane w kierunku zatoki. Niestety nie wiemy czy pochodzą z czasów obrony przez atakami Napoleona, czy może z innego burzliwego okresu...

Niedaleko nas widać ruiny. Podchodzimy bliżej i patrzymy na zniszczony Black Castle. Zbudowany na skale wyrastającej wprost z morza Irlandzkiego około 1174 roku, niedługo po inwazji Normanów. Atakowany często przez Irlandzkie klany oraz Brytyjską Koronę. Zniszczony ostatecznie w 1640 roku.

Jednak co tam spalone zamki i stare armaty jeśli otaczają nas takie krajobrazy! Kolor wody był wprost nieziemski a skaliste zbocza nadają zatoczce charakteru.

Jeśli natomiast jesteście miłośnikami golfa Wicklow na pewno Was zachwyci! 18 dołkowe pole golfowe jest oddalone niecały kilometr od ruin i tak jak one położone nad samym morzem.

Ulice samego miasteczka są spokoje, wąskie i typowo sielankowe. W Wicklow zdecydowanie można odpocząć! Czas zdaje się płynąć tu o wiele wolniej niż w pobliskim Dublinie...

Pozdrawiamy!
Ogr i Osiołek

 

czwartek, 14 kwietnia 2011
Plaża Silver Strand

Cześć! Kontynuując szukanie ciekawych miejsc w Donegalu natrafiłam na plażę określaną mianem jednej z najpiękniejszych plaż Irlandii. Kilka dodatkowych zdjęć plaży Silver Strand utwierdziło nas w przekonaniu, że jest to miejsce, w którym chcemy spędzić chwilę czasu. A z racji, że podczas 2 dniowej wycieczki, najlepszym momentem na chwilę plażowego wytchnienia jest popołudnie zaraz po zameldowaniu się w miejscu gdzie zaplanowaliśmy nocleg zaczęłam szukać opcji zakwaterowania jak najbliżej tej cudownej plaży.
Wyświetl większą mapę

I oto udało się! Tak, więc z trasą wyznaczoną do wioseczki Malin Beg ruszyliśmy przed siebie. Po przybyciu okazało się, że zarezerwowany hostel jest bardzo przytulny - wręcz w standardzie irlandzkiego Bed & Breakfast lecz jedynie bez Breakfast ;) Właściciel to przemiły człowiek, który chętnie porozmawia i opowie ciekawe historie o Irlandii. Jeśli ktoś z Was chciałby się wybrać podaję stronę internetową hostelu: http://www.malinbeghostel.com/

Po niecałej 10 minutowej wędrówce od hostelu we wskazanym przez właściciela kierunku ukazał nam się jeden z piękniejszych w Irlandii widoków. Schowana pomiędzy majestatycznymi zboczami gór piękna piaszczysta plaża. Kolor wody delikatnie podkreślał jej urodę. Przez chwilę mogliśmy poczuć się zupełnie jak na wakacjach!

Niedaleko stromych schodów prowadzących na plażę pasą się niczym nie zabezpieczone owce. Są one oczywiście pomalowane w swoje charakterystyczne barwy - inne dla każdego gospodarstwa, tak, aby przypadkiem nie pomyliły się rolnikom.

Plaża powitała nas cudownie miękkim piachem i odpływem. Co prawda nie było na niej za wiele muszelek, ale cudownie omszałe głazy oraz woda spływająca z otaczających plażę wzgórz małymi wodospadami doskonale zrekompensowała tą stratę.

Zdecydowanie polecamy ten zakątek zielonej Irlandii. Szczególnie, że opuszczaliśmy go z mocnym postanowieniem powrotu w to miejsce, gdy będzie już zdecydowanie cieplej i będziemy w stanie zmusić nasze ciepłolubne tyłki do kąpieli w zimnych wodach Atlantyku.

Pozdrawiamy!
Ogr i Osiołek

Tagi: podróże
16:30, od-kuchni , Podróże
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6