czwartek, 10 marca 2011
Dziś będzie bez zdjęć

Kochani!

Bez zdjęć, za to z filmem. Co prawda nie moim, bo niestety moje talenty nigdy nie były rozwijane w tym kierunku. Filmik, a raczej time laps, czyli pokaz zdjęć w przyśpieszonym tempie ukazuje okolice Dublina widziane ze szczytów gór i wzniesień - głównie tych od strony południowej - czyli tej "naszej". Piękne krajobrazy i naprawdę świetne ujęcia - to wszystko przy akompaniamencie muzyki nieocenionej, klimatycznej i charakterystycznie celtyckiej Enyi.

Film został stworzony przez parę z Polski - Madzię & Mike'a. Jeśli chcecie dowiedzieć się o nich więcej  zapraszam na ten BLOG.

Do napisania!

Tagi: ogólnie
15:34, od-kuchni , Ogólnie
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 marca 2011
Mały spacer i wielkie odkrycie

Cześć!


Pogoda na wyspie bez zmian słoneczna, z małymi przerwami na pochmurne weekendy ;) Ale cóż - zawsze można krzyknąć - " O zobacz mamy jakieś ruiny na wzgórzu!". I już po chwili wspólnie wspinać się na rzeczone wzgórze. A wspinaczka wcale do łatwych nie należała, tym bardziej, że tak naprawdę nie wiedzieliśmy, do czego się wspinamy. Od naszej strony ruiny spoglądają na nas kawałkiem muru i dachu, więc zgodnie postanowiliśmy sprawdzić, co też mamy w sąsiedztwie. Tak więc określiliśmy kierunek i ruszyliśmy w nieznane.

 

Po przejściu części drogi i dotarcia do przystanku LUAS'a spotkała nas niespodzianka w postaci poniższego znaku.

 

Jak widać nie ma wstępu na niewybudowany jeszcze parking, a że była to jedyna w miarę nie koląca i krzaczasta trasa, więc delikatnie naginając zasady, schyliliśmy się pod płotkiem i terenem zakazanym ruszyliśmy ku widocznej w oddali łące.

Łąka nieskoszona, porośnięta kępami traw i po woli zarastająca kępami malin i jeżyn nie uprzyjemniła naszej wędrówki. Na szczęście po chwili upragnione ruiny zaczęły się przybliżać :)

Jeszcze jedno przejście przez jeżynowy żywopłot i naszym oczom ukazały się ruiny kościoła, wraz z otaczającym go cmentarzem. Z dat oraz zachowania nagrobków wynikało, że jest to dość stara budowla. Pomnik we wnętrzu kościoła był datowany na 1755 rok.

W czasie przechadzki po tym swoją stroną dość klimatycznym miejscu A. zauważył dość ciekawą rzecz: "Zwróć uwagę, na to, że irlandzkie cmentarze nie śmierdzą trupem". Jest to fakt - nie czuć tu wszechobecnego na polskich cmentarzyskach smrodu stearyny i starych sztucznych kwiatów. Jest za to trochę upiorny i magiczny klimat miejsca z historią, posiadającego pełno wspomnień.

<

Z drugiej strony cmentarza, czyli tak naprawdę z przodu jest brama, z klasycznym irlandzkim obejściem bramy - kamiennymi schodkami po obu stronach muru. Dodatkowo pomnik upamiętniający pielgrzymkę wiernych w roku 2000 oraz tabliczka na bramie pozwoliła mi odszukać co nieco informacji dotyczących kościoła. A więc Church Tully - Kościół Tully i otaczający go cmentarz został prawdopodobnie zbudowany w IX wieku, lub nawet jeszcze wcześniej - dokładna data zbudowania kościoła nie jest znana. Szacuje się, że prezbiterium zostało dobudowane do kościoła dopiero w XIII wieku. Z tego, co wiadomo, Kościół Tully został przyznany zakonowi Świętej Trójcy w 1179 roku i ok połowy XVII wieku przestał być używany.

Idąc dalej drogą Lehaunstown, na którą wychodzimy po przekroczeniu kościelnej bramy natrafiamy na 2 ciekawe krzyże. Pierwszy z nich stoi pośrodku pola, znajdującego się na przeciwko cmentarza.

Krzyż jest datowany na XII/XIII wiek i z wiązany z postacią Świętej Brygidy. Dookoła krzyża leżą dość spore kamienie, oraz są doskonale widoczne ślady końskich kopyt. Najwyraźniej pole to używane jest również do praktykowania jazdy konnej.

Odrobinkę dalej, na wysokim na ponad 2 metry cokole stoi jeden z krzyży celtyckich- nazwany nowym krzyżem z Laughanstwon, został tu ustawiony w 1897 roku.

Do tego miejsca można oczywiście dostać się też w bardziej cywilizowany sposób - rowerem, motorem, autem - wystarczy znaleźć w google maps drogę Lehaunstown Rd. w okolicach Cherrywood i podążać w jej kierunku.

Pozdrawiamy!
Ogr i Osiołek

<p>Cześć!</p>

<p><br />Pogoda na wyspie bez zmian słoneczna, z małymi przerwami na pochmurne weekendy ;) Ale cóż - zawsze można krzyknąć - " O zobacz mamy jakieś ruiny na wzgórzu!". I już po chwili wspólnie wspinać się na rzeczone wzgórze. A wspinaczka wcale do łatwych nie należała, tym bardziej, że tak naprawdę nie wiedzieliśmy, do czego się wspinamy. Od naszej strony ruiny spoglądają na nas kawałkiem muru i dachu, więc zgodnie postanowiliśmy sprawdzić, co też mamy w sąsiedztwie. Tak więc określiliśmy kierunek i ruszyliśmy w nieznane.</p>

<p><img src="http://images45.fotosik.pl/699/192285e8cf8f8618med.jpg" alt="" /></p>

<p> </p>

<p>Po przejściu części drogi i dotarcia do przystanku LUAS'a spotkała nas niespodzianka w postaci poniższego znaku.</p>

<p> </p>

<p><img src="http://images40.fotosik.pl/679/b6f62ce4b80abf5dmed.jpg" alt="" /></p>

<p>Jak widać nie ma wstępu na niewybudowany jeszcze parking, a że była to jedyna w miarę nie koląca i krzaczasta trasa, więc delikatnie naginając zasady, schyliliśmy się pod płotkiem i terenem zakazanym ruszyliśmy ku widocznej w oddali łące.</p>

<p><img src="http://images49.fotosik.pl/696/dbc7c145adfb6d66med.jpg" alt="" /></p>

<p>Łąka nieskoszona, porośnięta kępami traw i po woli zarastająca kępami malin i jeżyn nie uprzyjemniła naszej wędrówki. Na szczęście po chwili upragnione ruiny zaczęły się przybliżać :)</p>

<p><img src="http://images35.fotosik.pl/513/a49280840014e6c5med.jpg" alt="" /></p>

<p>Jeszcze jedno przejście przez jeżynowy żywopłot i naszym oczom ukazały się ruiny kościoła, wraz z otaczającym go cmentarzem. Z dat oraz zachowania nagrobków wynikało, że jest to dość stara budowla. Pomnik we wnętrzu kościoła był datowany na 1755 rok.</p>

<p><img src="http://images40.fotosik.pl/679/f54af31aaa61d968med.jpg" alt="" /></p>

<p><img src="http://images39.fotosik.pl/691/452eedb8242c4d61med.jpg" alt="" /></p>

<p>W czasie przechadzki po tym swoją stroną dość klimatycznym miejscu A. zauważył dość ciekawą rzecz: "Zwróć uwagę, na to, że irlandzkie cmentarze nie śmierdzą trupem". Jest to fakt - nie czuć tu wszechobecnego na polskich cmentarzyskach smrodu stearyny i starych sztucznych kwiatów. Jest za to trochę upiorny i magiczny klimat miejsca z historią, posiadającego pełno wspomnień.</p>

<p>&lt;<img src="http://images47.fotosik.pl/698/f41e3b1bcfbc4e03med.jpg" alt="" /></p>

<p><img src="http://images35.fotosik.pl/513/267c8b1e7b14229amed.jpg" alt="" /></p>

<p>Z drugiej strony cmentarza, czyli tak naprawdę z przodu jest brama, z klasycznym irlandzkim obejściem bramy - kamiennymi schodkami po obu stronach muru. Dodatkowo pomnik upamiętniający pielgrzymkę wiernych w roku 2000 oraz tabliczka na bramie pozwoliła mi odszukać co nieco informacji dotyczących kościoła. A więc Church Tully - Kościół Tully i otaczający go cmentarz został prawdopodobnie zbudowany w IX wieku, lub nawet jeszcze wcześniej - dokładna data zbudowania kościoła nie jest znana. Szacuje się, że prezbiterium zostało dobudowane do kościoła dopiero w XIII wieku. Z tego, co wiadomo, Kościół Tully został przyznany zakonowi Świętej Trójcy w 1179 roku i ok połowy XVII wieku przestał być używany.</p>

<p>Idąc dalej drogą Lehaunstown, na którą wychodzimy po przekroczeniu kościelnej bramy natrafiamy na 2 ciekawe krzyże. Pierwszy z nich stoi pośrodku pola, znajdującego się na przeciwko cmentarza.</p>

<p><img src="http://images49.fotosik.pl/696/461cd7830cad7311med.jpg" alt="" /></p>

<p><img src="http://images37.fotosik.pl/651/e72cd7f9faca93f4med.jpg" alt="" /></p>

<p>Krzyż jest datowany na XII/XIII wiek i z wiązany z postacią Świętej Brygidy. Dookoła krzyża leżą dość spore kamienie, oraz są doskonale widoczne ślady końskich kopyt. Najwyraźniej pole to używane jest również do praktykowania jazdy konnej.</p>

<p>Odrobinkę dalej, na wysokim na ponad 2 metry cokole stoi jeden z krzyży celtyckich- nazwany nowym krzyżem z Laughanstwon, został tu ustawiony w 1897 roku.</p>

<p><img src="http://images35.fotosik.pl/513/bfba948395d58e42med.jpg" alt="" /></p>

<p><img src="http://images38.fotosik.pl/689/535a12d10ed2e4dfmed.jpg" alt="" /></p>

<p>Pozdrawiamy!<br />Ogr i Osiołek</p>

niedziela, 06 marca 2011
Raj dla kobiet czyli co robić gdy w Dublinie pada

Kochani!


Niestety, ale czasem... pardon - często bywa w Irlandii tak, że ni z tego ni z owego pojawia się nad Tobą chmura i jakieś takie mokre coś zaczyna padać na Twoją głowę. Można się wtedy oddać jednemu z ulubionych sportów Irlandczyków - czyli po uprawiać shopping ;). Centra handlowe i pojedyncze sklepy czekają na klientów z otwartymi drzwiami. A Irlandzkie sklepy zachęcają jak zawsze ogromnymi promocjami na i tak już atrakcyjnych cenach oraz - często wydaje mi się, że większą różnorodnością i możliwością wyboru kolekcji i stylu niż sklepy w Polsce. Oprócz ubrań można skompletować sobie różnorakie wyposażenie domu - począwszy od różanej zastawy z której można pić herbatę na różanej kanapie pod różanym kocem - tak istnie w angielskim stylu do wszelakiej maści akcesoriów kuchennych, których wybór tutaj jest naprawdę ogromny :)

Jednym z wielkich - i chyba największym w Irlandii centrów handlowych jest Blanchardstown Shopping Center. Położone w Dublin 15, czyli po północnej stronie centrum handlowe jest takie, że hmm.... aż mnie nogi bolą ;) Wybór sklepów ogromny :) Każdy znajdzie coś dla siebie - od sklepów outdoor po naprawdę eleganckie butiki.

Do centrum najlepiej wybrać się z samego rana, bo niestety późnej mogą być "małe" problemy z parkowaniem. No i nie ma wtedy jeszcze tak dużo ludzi na zakupach, więc po centrum chodzi się o wiele przyjemniej.

A chodzić jest po czym! 180 sklepów, kino, 7000 miejsc parkingowych - a to wszystko na 9500 m2.

Moimi ulubionymi sklepami są oczywiście oprócz tych z ubraniami sklepy z akcesoriami gospodarstwa domowego. Gdy widzę wybór kolorowych foremek, obieraczek do warzyw w kształcie ziemniaka i ogórka, jajkowych kolekcji do potraw z jajek, wyboru zastawy stołowej w każdym kolorze i rozmiarze...ehhh jestem w siódmym niebie!

A tak swoją stroną to muszę wam powiedzieć, że teraz by mi się przydało takie sklepowe odstresowywanie - z dniem wczorajszym mój silnik w obiektywie 18-55 - czyli tym którym robię zdjęcia na tego bloga - wyzionął ducha :( Przeżywszy ze mną 3 lata poddał się i odmówił dalszej współpracy przy automatycznym ostrzeniu. Na szczęście zostało mi ostrzenie manualne, więc dopóki nie znajdę pracy robienie zdjęć będzie wymagało ode mnie trochę więcej wysiłku...

Pozdrowionka!

Tagi: Dublin
15:48, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 marca 2011
Spire of Dublin czyli Szpila

Witajcie!


Szpila Milenijna, Spire of Dublin lub po prostu Szpila to wysoki na 121,2 metra, metalowy monument ustawiony na centralnej ulicy Dublina - O'Connell Street - w ramach uczczenia nowego tysiąclecia. Wiąże się z tym zabawna sytuacja, ponieważ Szpila miała zostać odsłonięta podczas uroczystości milenijnych - niestety udało si to zrobić dopiero 3 lata później.

Wart 4 miliony Euro pomnik jest dobrym punktem orientacyjnym w czasie spaceru po tej handlowej ulicy na północnym brzegu rzeki Liffey.

Szpila została zaprojektowana przez pracownię Ian Ritchie Architects. Jej średnica wynosi 3 metry i zwęża się do 15 centymetrów u szczytu. Zaliczana jest do jednych z najbardziej przereklamowanych atrakcji turystycznych Europy oraz do ulubionego miejsca spotkań Dublińczyków.

Do napisania!

Tagi: Dublin
15:37, od-kuchni , Dublin
Link Komentarze (1) »
środa, 02 marca 2011
Opactwo Glendalough

Kochani!


W poprzednim wpisie opisałam Jezioro Górne leżące w dolinie Glendalough wraz z otaczającą je zielenią. Jednak poza urokami przyrody do doliny dwóch jezior warto też wybrać się z innych powodów. Założone tu w V wieku przez Świętego Kevina, jednego z Irlandzkich Świętych Katolickich. Opactwo Glendalough w obecnych czasach jest miejscem pielgrzymek zmęczonych tygodniem Irlandczyków. Pozwala pospacerować wśród ruin i starych grobów - głównie ofiar Wielkiego Głodu - na chwilę zapomnieć o monotonii dnia codziennego i przenieść się w mistyczne czasy wczesnego średniowiecza.

Przedstawiona powyżej katedra, została wybudowana przez Świętego Kevina przy pomocy kilku innych mnichów. Święty według legendy miał objawienie Anioła, który kazał mu wybudować kościół. W trochę lepszym stanie zachował się kościół Świętego Kevina, zwany również "Kuchnią Świętego Kevina".

Widoczna w oddali wieża to budynek pochodzący z trochę późniejszego okresu. Zbudowana około IX lub X wieku, kamienna wieża jest często spotykaną budowlą w Irlandii. Prawdopodobnie tego typu wieże służyły do obrony przed Wikingami, którzy swego czasu często najeżdżali irlandzkich chrześcijan, oraz jako skarbiec lub spichlerz.

Otaczający ruiny cmentarz jest miejscem pochówku wielu Irlandczyków zmarłych w trakcie głodowej klęski pod koniec XIX wieku. Nagrobki w wielu przypadkach są dobrze zachowane.

 

 

Napis na powyższym nagrobku głosi: " It is a holy and wholesome thought to pray for the dead that they may be loosed from their sins" Co w języku polskim oznacza "Świętą i zbawienną rzeczą jest modlić się za umarłych, aby byli od grzechu uwolnieni." Cytat pochodzi z 2 Księgi Machabejskiej (2 Mach, 12, 46).

Pozdrawiamy,
Ogr i Osiołek

Tagi: podróże
16:09, od-kuchni , Podróże
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 lutego 2011
Jezioro Górne czyli gdzie udać się na piknik

Kochani!


Upper Lake położone na terenie parku narodowego gór Wicklow jest oddalone od końca południowego Dublina, w którym mieszkamy o około 35 kilometrów na południe. Znajduje się ono w dolinie Glendalough - wymowa glendaloch, której nazwę przetłumaczyć można jako dolina dwóch jezior. Jezioro jest jeziorem morenowym, głębokim maksymalnie na około 30 metrów. W jeziorze oczywiście nie można pływać, ale nawet gdyby było to dozwolone nie sądzę aby znalazło się wielu amatorów kąpieli w Jeziorze Górnym. Jezioro zarówno latem jak i w czasie innych pór roku jest niesamowicie zimne.

Nie przeszkadza to temu, aby teren otaczający jezioro był miejscem współczesnych pielgrzymek Dublińczyków oraz mieszkańców okolicznych miejscowości. Pięknie zadbana i przystrzyżona trawa zachęca do zorganizowania pikniku i spędzenia czasu z rodziną na łonie przyrody.

Do Doliny Glendalough a w zasadzie miejscowości Laragh można dojechać samochodem lub jednym z często kursujących pomiędzy Dublinem a Glendalough autobusem. Warto zabrać ze sobą koc oraz koszyk piknikowy. Często można natknąć sie na dzieci uczące się kopać swoją pierwszą piłkę lub dorosłych czytających książki w cieniu drzew. Ale czemu się dziwić -  nad Jeziorem Górnym naprawdę można odpocząć!

Pozdrawiamy!
Ogr i Osiołek

Tagi: podróże
15:29, od-kuchni , Podróże
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 lutego 2011
Wiosna

Kochani!


Muszę Wam powiedzieć, że ładną mamy wiosnę tej zimy w Irlandii :) Wyspa, jak na zieloną wyspę przystało zachwyca zielenią trawy i budzących się do życia drzew...

Zaczynają pojawiać się pierwsze kwiaty. Często spotykamy krokusy, żonkile i stokrotki. Aczkolwiek dziś podczas jazdy zaskoczyły nas ukwiecone drzewa wiśniowe.... Dla Polaka to trochę niecodzienny widok w lutym. Niestety drzewka rosły przy autostradzie, więc nie udało mi się zrobić zdjęcia.

 

 

Na deser przygotowałam niespodziankę w postaci przemiłego owada, który zawsze wywołuje uśmiech na mej twarzy.

Spotkany na spacerze dwa dni temu powiedział, że do Polski wiosna też niedługo zawita :)

Pozdrawiamy,
Ogr i Osiołek

Tagi: ogólnie
22:30, od-kuchni , Ogólnie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 lutego 2011
Kilka słów o morzu

Kochani!

Morze Irlandzkie do najcieplejszych nie należy. Jego średnia temperatura waha się od 5 stopni zimą do całych 16.5 latem. Otacza ono Irlandię od strony wschodniej. Plaże, bynajmniej te w Dublinie i okolicznych miasteczkach są strasznie kamieniste. Zresztą, co w Irlandii nie jest kamieniste? To co strasznie mi się w tutejszym morzu podoba to fakt iż spotyka się ono z górami, więc często można zobaczyć tutaj takie widoki:

 

 

Na dwóch ostatnich zdjęciach widać początek wzgórza Killiney z którego rozpościerają się niesamowite widoki na Morze Irlandzkie i Dublin.

Wczoraj, w czasie naszego spaceru udało nam się znaleźć ciekawą krabią muszlę:

 

 

Niestety nie doszukałam się nigdzie nazwy gatunku tego kraba, ale gdyby ktoś wiedział to chętnie się dowiem.

A na dziś to już wszystko :)

 

Do napisania!

 

Tagi: wyspa
13:04, od-kuchni , Wyspa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 lutego 2011
Początek

Kochani!


Wszystko ma swój początek. Pomysł na powstanie tego bloga rzuciła Ania, autorka blogów Mops w Kuchni oraz bloga opisującego życie jej mopsiczki - Pumby. Co Anię do tego skłoniło? Ano - jak to z początkami bywa - często zaczynają się od końca. Tym razem był to chwilowy koniec mieszkania mojego i A. w Polsce. Traf chciał, że A. musiał jakieś 8 miesięcy temu emigrować na Zieloną Wyspę, a ja kilka dni temu do emigrowałam do niego.

Na blogu nie mam zamiaru przedstawiać wynurzeń ze szczegółów naszego życia. Raczej będzie to pewnego rodzaju przewodnik po Irlandii, z przydatnymi informacjami okraszony dużą ilością zdjęć. Mam nadzieję, że A. też czasem wtrąci tu swoje przysłowiowe 3 grosze, czy to fotograficzne, czy literackie.

Tak wiec drobny wstęp na temat tego gdzie mieszkamy - małe, spokojne osiedle w południowym Dublinie. Mieszkając tutaj A. ma blisko do pracy - jakieś 10 minut spacerkiem, i na razie to tyle co na temat osiedla wiem :) Widok z naszej klatki, tudzież okna sypialni prezentuje się następująco:

Mieszkanie do super ciasnych nie należy, aczkolwiek jest wyposażone w mega klaustrofobiczną kuchnię. Co akurat dla mnie jest dość nie fajne, bo kuchnia jest jednym z moich ulubionych domowych pomieszczeń. Ale cóż - damy radę :)

Także do napisania!

Osiołek